photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 3 PAŹDZIERNIKA 2010

Owoc podróży, obrazy przeszłości

(c) Philr & Briegers 2010


Hmm...



Komputer ciasny ale własny powrócił do (u)życia. Reanimacja trwała długo, tak długo, że zatarło się wrażenie to co było, a co jest. Mogę nadrobić też w końcu niewątpliwe zaległości jakie się zrobiły, notka obiecana nie może dłużej czekać niż to było niezbędne by ją napisać.



Lubię kiedy są wyraźne granice wydarzeń, kiedy można zamknąć jakiś rozdział i otworzyć zupełnie nowy. A jeśli tych rozdziałów zamyka się i jednocześnie otwiera kilka na raz, tym większą cezurę (ale nie pauzę!) można zrobić, załapać oddech, spojrzeć w tył, odrobinę do przodu, zatrzymać się, pomyśleć o tempie kolejnej części. Zamknąłem więc rok który trwał dwa lata, zamknąłem kilka rozdziałów znajomości definitywnie, kilka zamknąć żeby otworzyć nowe - jedne dużo mniej intensywne, a inne dużo bardziej. Zupełnie inne.




Wokół jest pełno przypływów i odpływów, nie tylko wezbrań rzek i mórz, ale i ludzkich zbliżeń. Jeśli stanąć z boku wygląda to tak jakby każdy jechał w podróż dookoła świata "stopem". Samochód się zatrzymuje, wsiadasz lub nie, bo ten się podoba, inny zaś wygląda niebezpiecznie i wolisz nie ryzykować. W środku siedzi kilka osób, które stają się bliskie, no bo samochód mały, a trasa daleka. Na kolejnych postojach niektórzy zostają, różnie to bywa. Na kolejnym przystanku na tankowanie okazuje się, że ktoś czmychnął, złapał lepszą okazję, odjechał w swoją stronę, bo miał własny, zawsze "lepszy" plan na to, jak ten świat okrążyć. Przywiązałeś się? Trudno, wiesz przecież, że każdy ma swoją drogę. Ten, kto jedzie akurat teraz z tobą zrobi wszystko żeby jechać jak najszybciej i najwygodniej - jak koło pęknie to pomoże wymienić, popcha, jak silnik nie da rady ciągnąć pod górę. Ale zdajesz sobie sprawę, że przy najbliższym przystanku na odpoczynek kierowcy, kawę, dolewkę paliwa, może się okazać, że przyjechał właśnie autobus jadący do jego celu. Kupił bilet i wspólna podróż się kończy. Bez sentymentów, a może z sentymentem, patrzysz jak odjeżdża, mimo że ty też chcesz jechać dalej, a nie masz być może sił.

Czasem jest też i tak, że ktoś inny się dosiadł, okazało się, że już z nim kiedyś jechałeś, ale było to już jakiś czas temu. Okazuje się jednak, że jego droga jest podobna do twojej, kolejne przystanki są w tych samych miejscach, inny jest tylko sposób dotarcia do nich. I to jest wspaniałe. Dla tych podróżujących teraz, którzy wędrówkę stopem ułatwiają, dla tych, którzy mimo upływu czasu jadą dalej razem z tobą i w końcu dla tych, których odnalazłeś - warto ten świat okrążać dalej.





Łapałem oddech. Mam jakąś wielką chęć poukładania wszystkiego de novo. Chęć utrzymania tego stanu, w którym wszystko jest proste, logiczne i nie niepokoi sumienia. Nowy kalendarz, organizacja czasu, brzmi okrutnie, ale jeśli duch ma pozostać spokojny to rozum musi jakoś nad tym zapanować.





Nie wiedziałem, że można przeżyć katharsis. Jeśli życie jest sztuką, jak chcą niektórzy to zapewne można. Piszę "zapewne", bo też czasem ciężko określić czy to co się przeżyło to było katharsis czy coś do tego podobnego. Któż z nas wie, co mieli na myśli dokładnie starożytni. Odbyłem ostatnio podróż do K. i R.Z., kolejna podróż magiczna, zaplanowana przez tego, u którego byłem w czarujących szczegółach. Miasto nocą, teatr wieczorem, kamieniołom we mgle, jesień w lecie, lato w jesieni, miasto w deszczu, śliwka w cieście, ciasto pieczone w kuchni, kawa z tortem, herbata ze skarbonką, chleb z masłem, muzyka w mowie, muzyka w uszach, muzyka w teorii, muzyka w praktyce, piękno w piśmie, obrazy w muzeum, muzeum w sklepie. I gdzieś tam łzy po pewnym filmie, który ludzkim rozumem ogarnięty jest zmyśloną bajką, w dodatku dość mało prawdopodobną, ze średnimi komentarzami w internecie: generalnie zły, niedopracowany et cetera. A po czymś takim nie śpi się, myśli nad tym gdzie jestem, co robię, co robić mam zamiar, i jak bardzo kiepskie były myśli o tym, żeby coś porzucić.

I jeszcze generalnie obcy ludzie, którzy pozwalają być bliżsi niż znakomita część roległej rodziny. I jeszcze to, że gdybym spędził tam więcej czasu, to od rozmów gardło by mogło wysiąść. Drogi Philr - dziękuję.




Rozdziały nowe. Garścią cytatów usypię ich początek. Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach (If you want to make God laugh, tell him about your plans - w Internecie przypisywane wielokrotnie Woody'emu Allenowi). Dlatego nie planuję. Zrobię jakieś założenia, ale i tak nie wiem co będzie jutro. Może dlatego, że przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro (Karol Wojtyła).


Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by. I tego się trzymajmy!

(Oscar Wilde)

Komentarze

asiunia1902 Sam to zrobiłeś :P??:P
09/11/2010 16:24:12
~philr Pawle Pawle, czemu nie piszesz? Jestem przekonany, że spełniasz się niezwykle medycznie i muzycznie, ale literacko to Ci został tylko ten blog. Albo mail do mnie :P
28/10/2010 8:56:37
indignabundus Photoblog niby fajny, ale brakuje mi tu opcji "lubię to" :) tak właśnie - lubię to !
03/10/2010 16:52:30

Informacje o briegers


Inni zdjęcia: April Fools~ cherrykinnSakura xxtenshidarkxxWiosna w Ogrodzie miejskim bluebird11geopark paulsa34Odpoczynek w geoparku. paulsa34Nigdy dość judgafMagnolias chasienkaWiosna 2025r. rafal1589... maxima24... maxima24