Kiedy obieram sobie konkretny cel
Czuję przerażający ból,
Który od siebie oddalam.
Kiedy rozkładam swe skrzydła,
Czuję jakbym czołgał się
Po ziemi, w szlamie.
Widzę nasze złączone serca, wtedy jestem wolny umysłem.
Ale odchodzę.
Opadam w dół&
Opadam w dół&
Kiedy wybieram konkretną drogę,
Czuję okropny ból,
Który dosięga koniuszków moich palców.
Widzę jedność naszych serc, wtedy jestem wolny umysłem.
I tracę chęć zdobywania wiedzy.
Odchodzę.
Opadam w dół.
Opadam w dół
Kiedy chcę zdobyć konkretny szczyt.
Mieszam się z błotem.
Czuję żądzę i winę jednocześnie.
Mogę się wznosić.
Widzę jak nasze serca się zrównały, tracę
Potrzebę zdobywania wiedzy.
Czuję się winny,
Okropną pustkę.
Tak jak rzeka wpływa na mielizny
Rodzi do życia, zastane tereny.
Tak to na mnie oddziałuje.
Odradzam się nowy.
Nasze głębokie i czyste serca się zrównały.
Wtedy jestem wolny, wolny umysłem.
Mogę porzucić żądzę wiedzy.
Jesteśmy dość, wolni by odejść.
Wolny, opadam w dół.
Wolny.
Opadam w dół.
Opadam w dół.
Opadam w dół.
W dół.