Taka Stefka z poniedziałku. Pierwszy raz jeździłam na niej z kimś z dołu i było całkiem fajnie. Zapowiada się póki co nba regularną współpracę bo jednak fajnie jak ktoś spojrzy z boku przynajmniej raz na jakiś czas.
Pierwsze pół godziny było oswajanie z narożnikami bo ona uwielbia się odwrotnie ustawiać jeśli cos w narożniku strasznego się pojawi, a Sandra bardzo pilnowała żeby jej na to nie pozwalać. Jak już w stępie się udało to i w kłusie było lepiej, szkoda, ze na galopy, z którymi obecnie najwięcej problemów jest było już mało czasu ale nadrobimy.
Genralnie okazało się, zę trochę za dobra dla niej byłam;d a to baba z charakterkiem jest i czasem ją trzeba mocniej przytrzymać i już na konkretnym kontakcie jechać i wtedy jesdt dużo lepiej. Wczoraj i przedwczoraj nawet galopy były ok, na kole już zupełnie fajnie, najgorzej jak wychodzi na prostą na ścianę to uwielbia ropbić szalony wymach głową w górę i wie, że wtedy na moment ma mnie z głowy i może sobie ściąć zakrę t, przyspieszyć itd... musimy nad tym popracować bo to mocno niefajne jest.
Unisono w tym tyg miał robione kopyta wiec ma luźniejszy czas, również przez to, żę ja postanowiłam sie zawziąć i mgr dokonczyc wiec nie zawsze mam czas do nigo jechać rano i chodzi oc drugi dzień. Przez to ma masę energii ale jeszcze maks jeden tydzien luzu a potem zabieramy sie do codziennej pracy.