Cały cud życia polega na tym, że wszystko, co ważne, zdarza się w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego trzeba cenić teraźniejszość, a z przeszłości wyciągać mądre wnioski.
Jest taka chwila w życiu, że wątpi się we wszystko co nas otacza. Człowiek, który teoretycznie powinien być najbardziej zainteresowany zaistniałą sytuacją odcina się od niej i "ukrywa" w swoim prywatnym świecie bez problemów. Kiedy już brakuje siły nawet na zwykłe egzystowanie, następuje czas poddania się i zdania na los, który bywa czasem niesprawiedliwy...Będzie co będzie, ja już nie mam siły na wysłuchiwannie kolejnych BŁACHYCH problemów społeczeństwa które mnie otacza (!), nie mam siły na stawianie czoła własnym problemom, a co dopiero wysłuchiwanie godzinami co komu się dzieje (!).
Odpuściłam własne, więc odpuszcze sobie też Wasze (!), zrozumcie to w końcu (!).
Czuje że powoli się wypalam, czuje że z dnia na dzień jest mnie coraz mniej. Znikam, ale jest mi z tym dobrze.