'Najniebezpieczniejsze kłamstwa to prawdy nieco zniekształcone.'
Zmiany, zmiany, zmiany...
Jeszcze parę miesięcy temu wyśmiałabym każdego, kto powiedziałby mi że niedługo znajdę się w takiej sytuacji w jakiej jestem teraz. Obecnie, większości wydaje się że nic się nie zmieniło, że nadal jest tak jak było, że nie dzieje się nic co może mnie osłabiać psychicznie z dnia na dzień. Niewiele jest osób w pełni świadomych tego co się u mnie dzieje. Jednak i ta garstka osób nie rozumie czemu osłabia mnie coś co teoretycznie powinno dawać mi więcej sił i motywować do działania.
Odpowiedź jest bardzo prosta... Im jestem bliżej przyszłości tym coraz bardziej mnie ona przeraża... Cholernie się boje że nie poradzę sobie z tym wszystkim, z tym z czym będę musiała sobie jakoś poradzić. Już słyszałam od wielu wtajemniczonych osób "Na mnie możesz liczyć. Ja Ci pomogę.", jednak mam mieszane uczucia co do tego jak te osoby zachowają się w niedalekiej przyszłości. Narasta we mnie coraz większy strach, przed tym ile jeszcze będę musiała zrobić do tego czasu, ile wymówek wymyślić dla ludzi którzy zaczną coraz częściej pytać...
Może to co staram się robić jest faktycznie dobre (?). Może zamknięcie się pośród swoich w miarę bezpiecznych 4 ścian jest najlepszym rozwiązaniem (?). I tak będę mieć kontakt z innymi ludźmi, choćby np. w szkole, ale będzie on w miarę ograniczony, a co za tym idzie w miarę bezpieczny.
Tak, w miarę bezpieczny bo z ograniczoną ilością zbędnych pytań, a to co będą mówić za plecami mnie tak strasznie jebie, że aż zaraz dojdę ;], no bo jeśli ktoś obgaduje mnie za plecami to albo mi czegoś cholernie zazdrości, albo nie ma odwagi spojrzeć mi prosto w oczy. W obydwuch tych sytuacjach, osoba obgadująca jest żałosna, a osoba obgadywana...hymmm no cóż jest po porstu zajebista :D !
Dooobra koniec tych zwierzeń jak na razie. No więc bajoooo :* .
Niby każdy dostaje tyle, ile jest w stanie znieść.Boże dziękuję, że uważasz mnie za tak silnego człowieka, ale proszę odpuść już bo czuję, że niedługo nie będzie już czego zbierać.