Witam.
daawno mnie nie było mnie tu, może powodem jest szkoła i zabieganie. Nie wiem. Ale powodem mojej notki jest sentyment do pewniej osoby. Nie ma to jak szczenięce zadurzenie <ok>. Ale pomińmy to. Ostatnimi czasy, los jest dla mnie nieubłagany. Pierdoli mną po kątach moich nerwów. Raz jestem na granicy w tym momencie także. Tym sentymentem jest stare obsesyjne przyzwyczajenie. Kiedy parę dni temu jechałam do domu autobusem zauważyłam, jak ten otóż człowiek kroczy z uśmiechem na twarzy, jego zielone oczy są zwrócone w moją stronę (jego kolega za mną siedział -,- ), w garniturze i z różą. W moim sercu zaczęło się przewracać... Dawno go nie widziałam. To uczucie wróciło... moją twarz odwiedził chwilowy uśmiech. Dziękuje. Od tygodni takiego od serca nie było. Próbowałam ukrywać się przed prawdą. I udaje mi się to nadal :). jak na razie nikt nie widzi odczucia pękniętego serca w mojej osobie. Ja naprawdę próbuje nie mieć uczuć. Ciągnie mnie do Ciebie. I choć skupiam się teraz na nauce zawsze mam miejsce na Ciebie. I choć brzmi to dziwnie, nie dojrzale i żałośnie to i tak będę to odczuwać. Mam nadzieję, ze kiedyś Twoja i moja droga się skrzyżuje, raczej marzę o tym, jak mała dziewczynka o misiu z najwyższej półki, takim ogromnym, z kokardką i wielkim uśmiechem. Bo raczej będąc w tym wcieleniu, będą sobą, tą odrażająca w glanach Verą, to nie mam szans na Ciebie, ta Twoje uczucie i Twój uśmiech. I chodź od czerwca minęło tyle czasu, ile czasu Cię nie widziałam to nadal coś do Ciebie czuję... nadal wracam do tego wieczoru, kiedy z Tobą tańczyłam, kiedy miałam cię na te 3 minuty dla sobie. Na wyłączność. Wracam też do tego, kiedy kompletnie zalany byłeś pod moja opieką, pilnowałam, żeby nic Ci się nie stało a Ty odpłaciłes mi się, leząc na moich kolanach przez te 2 jebane minuty, które dla mnie były jak całe moje przejebane życie.... chcę być kiedyś na równi z Twoja gitarą, która jest Twoim całym światem. Naprawdę, składam to na forum internetowe bo nie mam odwagi napisać Ci tego nawet napisać. Ludzie z kosmosu skaczą a ja nadal nie umiem zagadać. Niestety. Także, może moja prośba nie będzie wysłuchana, to mogę to złożyć tu. Tęsknię za twoim codziennym widokiem. Teraz trudno mi Cię spotkać. Dziękuję, że mogłam Cię poznać. No cóż. Szczenięce zadurzenie. Nie ma lekarstwa. Tylko trzeba czekać aż umrze.
V.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pytasz gdzie jest wiara? Pomińmy to pytanie.
Ej, kochanie, ten kawałek traktuj jak ostatni taniec.
Trzymam cię w ramionach ale na koniec wypuszczam.
Muzyka przestaje grać, gasną światła, milkną usta.
Sala jest pusta, trzymasz mnie za rękę, ale puszczam twoją dłoń
i nie złapię nigdy więcej. Mocno bije serce, lecz nie wymieniamy zdania,
więc odwracam się na pięcie odchodząc bez pożegnania,
Inni zdjęcia: 1412 akcentovaWIOSENNIE I RÓŻOWO xavekittyxLune chasienkaZnaki judgafZachód nad Okęciem bluebird11... maxima24... maxima24Pośmigane. jabolowekrwi;) virgo123;) virgo123