Pożegnałem swojego starego druha.
Towarzyszył mi przez 6 lat w mych wojażach:
na obozach, wycieczkach, Przystankach,
w podróżach i w domu, w pracy i prywatnie,
na codzień i od święta.
Z bólem się z nim rozstawałem, ale był już w opłakanym stanie, nie do odratowania.
Czasem, choć to trudne, trzeba zostawić za sobą rzeczy i sprawy,
które należą do przeszłości, niekonstruktywnie zajmują czas,
są tylko niemądrym sentymentem, lub po prostu już się nie sprawdzają w swojej roli.
Dzięki temu tworzy się miejsce dla nowych doświadczeń; nie tylko w naszym ogólnie pojętym życiu czy przestrzeni, ale przede wszystkim w sercu, umyśle i pamięci.
Pozwalając odejść staremu, otwieramy się na nowe.
Nie wiadomo, czy lepsze, ale z pewnością nowe,
uczące nas, dające szanse i możliwości.
Trzeba się tylko zebrać w sobie i uczynić krok.
Tego Wam życzę.