'Kochasz kiedy chcesz, nienawidzisz kiedy trzeba.' Trzeba łykać to wszystko samemu. A czasem tak chciałabym mówić do kogoś naprawdę- jak małe dziecko. A przecież, kiedy mam mówić, zmieniam wszystko w żart i nic nie mówię. Słów mi brakuje- tylko ciągła niepewność, by się nie obnażyć zanadto, żeby nie zdradzić, co się myśli naprawdę. Duma jakaś idiotyczna, żeby zostawić dla siebie tylko, i potem móc się grzebać w myślach, czy wspomnieniach i użalać się nad sobą.