Czuję się, jakbym otwierała dawno nieczytaną książkę. Kupę lat, czy coś w ten deseń. Postanowiłam zabrać tu głos, gdyż mogę oficjalnie stwierdzić, że nie było mnie tu MIESIĄCE. Jeśli chcesz poczuć się podobnie jak ja, w chwili, gdy to piszę, polecam włączyć towarzyszące mi wlaśnie melodie, czytaj całą jutubkową plejlistę [nietuzinkowe spolszczenia, hehehę] Cigarettes After Sex. Mamy godzinę ileśtampodrugiej (oczywiścieżenieczternastej), w związku z czym - czas doskonały na przyjemności w postaci (być może nieustających) ciarek na Twej skórze.
To nie pierwszy raz, kiedy kusi mnie zajrzenie tutaj. Tu, gdzie jest mnie coraz mniej. Pokusa zniknięcia z internetów z wiekiem we mnie narasta... A z drugiej strony, jako że też nie udzielam się jakoś nagminnie, ostatecznie nie odczuwam potrzeby przerywania tego, co tak naprawdę sprawia mi przyjemność.
Chciałabym Ci powiedzieć, że ostatni czas jest niesamowity, ale się boję. Też tak masz, że boisz się cieszyć na głos? Zupełnie jakby za chwilę, zazdrosny, zadziorny, zawistny i jeszczejakiśtam los miał Ci to zabrać? Nie przejmuję się kolejnym stłuczonym lustrem, ani też czarnym kudłaczem, który przebiega mi drogę, ale powiedzenie TEGO na głos, to jak skazanie się na całą rzekę niepowodzeń, chichotów losu i chichotów tych mniej przyjemnych twarzy, które odczuwają radość, gdy się potkniesz. Jednocześnie, wierzę, że jeśli będę dobra, w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa, wszystko, co piękne dziś dla mnie, przetrwa i nie zniknie. Tak więc... Podniosę te ryzyko, wezmę je na swoje barki i powiem, że....
... Jestem szczęśliwa. Szczęście było... Jednak to szczęście, które jest dzisiaj, i to, które było wtedy... To taka różnica, jak gdyby to pierwsze szczęście, szczęściem wcale nie było. Nie wiem, czym zasłużyłam sobie na te wszystkie piękne chwile, i ludzi, którzy są, i wiem też, że będą. Ten rok jeszcze się nie skończył, a już mogę myśleć o nim z dumą, zachwytem, a przede wszystkim wdzięcznością. Wydarzyło się tak wiele... Nadal dzieje się tak wiele... Dotykam tego, czego mogłam dotknąć co najwyżej we śnie.
Unoszę się.
A nic piękniejszego nie ma. Dziękuję.