Nic nadzwyczjanego. Stara bransoletka, która nagle mnie natchnęła xD
Tak tak, Asik jest chory i dzięki temu mógł sobie porobić parę zdjęć. I kilka innych rzeczy. W końcu.
Piątek. Szleńczy marsz z przeszkodami pięć minut przed rozpoczęciem lekcji, czyli ósemka, która nie przyjechała i poniekąd jest przyczyną tego, że ledwo mogę mówić i opuszczam szkołę, co wcale a wcale mi się nie podoba. Serio xD
Sobota. Początek końca, czyli złe samopoczucie part 1.
Niedziela. Koniec początku, czyli jest gorzej.
Poniedziałek. Asik zmusiła się do przyjścia na lekcje, co nie było zbyt mądrym posunięciem, bo w drodze do domu przemokła na przystanku.
Wtorek. Wołga w jednej dziurce w nosie, Nil w drugiej.
Dziś. Jest ciut lepiej, ale i tak jutro do szkoły przyjdę tylko po książki. Właściwie trochę mi szkoda, bo w domu się mimo wszystko nudzę xD
Myśl przewodnia na dziś: Smark! xD Doprawdy, nic bardziej konstruktywnego nie przyszło mi do głowy...
Muzycznie nowy Hey i, o dziwo, Happysad, plus Eska Rock. Literacko wszystko, co wpadnie mi w łapki, bo nie mam już co czytać.
I dobrze jest ^^
:***