Chmury zasłoniły cały świat. Białe mleko oddzielające sklepienia budynków od przestrzeni kosmicznej
Mogłoby się wydawać iż duża puszysta kołderka przykryła Ziemię od góry. Tylko ptaki porywczo
robiące salta, przypominają, że to tylko drobinki pary wodnej powolnie dryfujące w stronę morza.
Dokładnie 6 lat i 8 miesięcy temu zawarłam pakt z diabłem. Oddałam mu swoje ciało i umysł w zamian za obietnicę szczęścia, sukcesu i bycia "kimś". Skurwiel nie dotrzymał słowa, zabrał co jego i zostawił mnie samą w czarnej mgle. Teraz błąkam się po ulicach ciemnych miast i szukam go aby oddał mi to co moje.
Na próżno.
Nieduża mieścina na południu została zaatakowana przez przybyszy z kosmosu. Złapali ludzi, zabrali im ludzkie wnętrzności i zamienili ich w karaluchy. Tylko nieliczne małe duszyczki ocalały skrywając się w szczelinach rur odpływowych. Dziś już o nich nikt nie pamięta, tylko karaluchy babcie opowiadają o nich swoim karaluszym wnuczkom do podusi na dabranoc. Miłych snów mój mały karaluszku który budujesz mi swoim istnieniem wielki dom.
Rynek południe. W powietrzu unosi się zapach pieniędzy i smażonych kurczaków. Kosmicie wykonali swoją robotę perfekcyjnie. Wiedzieli co karaluchy lubią najbardziej i jak skutecznie przez rządzę pokarmu będą się rozmnażać i wyrzygiwać swoje płody wszędzie na około.
Magiczne duszyczki są niewidoczne, a przynajmniej nie dla większości zarażonych. Oni ich nie potrzebują a wręcz traktują je jak wyżutą gumę na chodniku która niesfornie przyczepia się do butów przechodniów.
Muzyka, skąd dobiega i gdzie podąża? Na rogu w lekkim cieniu stoją dwie białe dusze. Grają na malutkich złotych skrzypeczkach i mieniącym się tęczowo fagocie. Ich twarze ukazują wielkie skupienie i pasję. To pojedyncze dźwięki układające się w błękitny słowika trel, płyną z nich i wznoszą się falująco ku niebu.
Karaluchy nie słyszą dźwięków. Nie mogą gdyż są puste w środku. Nicość nie pozwala im czuć wielu emocji.
Pewien mędrzec spostrzegł białych muzykantów i zatrzymał się na chwilę. Mimo iż nie miał nóg tańczył w rytm muzyki jak wyborny tancerz. Raduje się i wznosi ku górze. Może to miasto nie jest aż tak zepsute.
Dni lepią się w całość. Mijają tak samo kręcąc się wokół mnie jak jakaś pieprzona karuzela. Karaluchy gryzą, lubią też pluć pod nogi jak są najedzone i rozpłodzone. Penis karalucha wchodzi do pochwy innego i wysyła milion spragnionych przemocy żołnieży. Szablami i pluszowymi świnkami budują małe karaluszysko, które jak wyjdzie na świat będzie tak samo puste w środku jak cała reszta.
Ale ona jest przy mnie. Zawsze była, od momentu podpisania tego felernego paktu. Ona budzi mnie rano i kładzie do snu. Gdy mi źle zaprasza serdecznie do łazienki, gdy mi dobrze przypomina mi o sobie. Taka niewidzialna siostra. Zazdrosna suka która kurwi na wszystkich naookoło.
Bóg mnie stworzył, ona wymodelowała moje ciało i psychikę. Dobra mała kurwa. A teraz siedzi na rogu kanapy i się ze mnie śmieje. Mówi, że jak jej nie będę słuchać i mnie karaluchy zjedzą.
PS. Misja 48 kg. Daję sobie na to max 2-3 tyg.
Inni zdjęcia: 1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906;) virgo123Pierwiosnki elmar... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24