Postanowiłam dodać swoje zdjęcie tym razem mimo iż mam wspaniałe zdjęcie Lunki i inne wspaniałe zdjęcie pierogów które dziś wyprodukowałam.
Mowa o ruskich tyle, że zamieniłam biały ser na tofu a cebulkę udusiłam w wegańskim masełku ale szczerze mówiąc różnicy smakowej jakoś specjalnie nie czuję :)
Ostatnio się trochę zaniedbałam ale dziś od rana na nogach, byłam w tesco kupić pasternak i marchew dla Luny, później godzinka spaceru z czworonogiem i zabawa z patyczkiem, sprzątanie gotowanie i takie tam. Miło gdyż wszystko jest porobione i możemy w trójkę cieszyć się weekendem. Muszę jutro też poszperać w w puszka.pl gdyż mam masę soczewicy czerwonej i zielonej i tak sobie myślę, co by tu nowego upichcić. No i w końcu dziś nastawiam cieciorkę na moczenie ( obiecywałam sobie to od miesiąca:) .
Dzisiaj nie będę wylewna z przemyśleniami, wiem iż opowieść o pierogach i pasternaku nie jest szczytem głębi jednakże czasem trzeba rozpisać się na temat czegoś bardzo zwyczajnego.
Opowiem wam jeszcze na koniec co mi się przydażyło kilka dni temu. Wyszłam sobie z Luną na spacer na pole ( mamy takie duże boisko praktycznie jak pole). Jak zwykle ją spuściłam. Nie było żadnych psów w okolicy tylko na drugim końcu boiska kilku chłopaków w wieku ok 20 lat grało sobie w piłkę. Lunka sobie pobiegła naokoło mnie po czym zaczęła biec przed siebie. Tak więc ja zaczęłam biec za nią i ją wołać ale specjalnie mną nie była zainteresowana. Wyobraźcie sobie, że psina przebiegła całe pole ( a ja wypluwając własne płuca za nią) tylko po to aby przywitać się z ludźmi grającymi w piłkę!
Wyobraźcie sobie ucieszony młody rottweiler biegnący przed siebie i zadyszana właścicielka za nim. Nigdy nie czułam się bardziej zawstydzona!
Chłopcy jak Luna do nich podbiegła z merdającym ogonem na moje okrzyki z oddali złapali ją za obrożę dla mnie. Przeprosiłam ich, oni powiedzieli że przecież nic się nie stało po prostu psiak chciał pograć z nimi w piłę.
Ja oddaliłam się zburaczona na twarzy.
Koniec świata moi mili :D Tak to jest z psami grzeczne, ułożone ale czasem po prostu biegną przed siebie.
Wczoraj opowiedziałam tą historię mojemu znajomemu panu ze spacerów ( czasem widujemy się na polu, on ma 3 psy które chętnie bawią się z moja) i jego odpowiedź była " Nie nawidzę jak one to robią" :D
Aggrrr.