Cholernie podoba mi się obrazek z tego demota.
Gdyby, kurwa, choć na chwilę przestało mnie boleć byłabym wdzięczna! Jak nie kręgosłup, który już praktycznie nie daje mi żyć, to zapchane zatoki bolące równie mocno, albo takie preoblemy z oddychaniem i ból w klatce piersiowej, że zastanawaim się czy zaraz się nie porzygam.. Dzięki mamo, że bagatelizujesz to wszystko, a ja już nie mam siły na bieganie po lekarzach. Dzięki też, że nie dasz mi nic przeciwbólowego, bo ketonal za mocny, a ibuprom przestaje działać... Nie mogę zachorować po prostu na jakąś chorbę, która będzie mi równie uprzykrzać życie, ale przynajmnie siwadomość co to za cholerstwo i możliwość leczenia będzie. A nie, miliardu różnych objawów, żaden nie związany z poprzednim, nikogo to nie obchodzi, a ja chodzę ze łzami w oczach z bólu i chęci pierdolnięcia w coś porządnie... Nie chce być chora. Mam dość. Przyjmuję jazdy z nauką, brak ambicji i motywacji, kłopoty sercowe, prawie zerowy kontakt z rodzicami, którzy zupełnie nie wiedzą co się dzieje w moim życiu i wszystko inne, niech tylko skończy się moje chorowanie na wszystko, nie proszę o nic więcej..
Jeśli istnieje jakiś Bóg to jest pierdolonym psychopatą. Dziękuję, dobranoc.
Johnny Cash - Hurt