Był sobie pewien chłopiec, który mieszkał w niewielkim mieście. Chłopak miał wielu przyjaciół z którymi spotykał się jak tylko mógł. W letnie dni wychodził cieszyć się słońcem, a w te bardziej pochmurne i deszczowe, skakał od kałuży do kałuży. Wszystko pozornie wydawało się piękne i idealne, lecz przyszedł czas kiedy życie kopło go z całej siły w dupę, a mianowicie jego rodzice postanowili wynieść się z kraju za granicę. Na wyjazd z nimi postanowiła zgodzić się nawet jego babcia. Chłopaka infromacja ta nie docierała w żaden możliwy sposób.. aż przyszedł czas wylotu. Nie pożegnał się nawet ze wszystkimi przyjaciółmi, bo nie wystarczyło mu czasu. Każdy mówił mu że będzie mu tam lepiej i że ma tam większe możliwości. Były też osoby które mówiły że zazdroszczą mu wylotu, że sami dali by wszystko zeby się wynieść. Chłopak zadawał sobie tylko jedno pytanie, czy naprawdę oddali by wszytko? Opuścili by przyjaciół, nie patrząc na nich, a wszystko tylko po to by być gdzieś indziej?
Kiedy lot już się skończył, wsiadł razem z rodzicami do najbliższej taksówki i pojechał tak naprawdę do nieswojego domu. Nie minęło dużo czasu, bo tylko parę dni i w jego życiu zawitała jeszcze gorsza katastrofa, bowiem zmarła jego babcia, jego najbliższa już wtedy przyjaciółka. Chłopak płacząc po nocach, miał wielki żal do siebie że pozwolił na to by tu przylecieć. Mijały kolejne godziny, dni, tygodnie, a on nadal czuję pustkę w sercu.. Nie ma przy nim już nikogo, jest sam. Wszystkie jego myśli kaleczyły go od środka. Dzisiaj, a więc niecały miesiąc po całej sytuacji, chłopak siedzi na łóżku ze słuchawkami na uszach i z laptopem na kolanach pisząc notkę na fotobloga, jednocześnie myśląc że to wszystko to tylko jeden wielki koszmar z którego zaraz się obudzi...
Notkę dedykuję sobie, za to że jestem taki zajebisty i pozwoliłem zniszczyć swoje życie.
Dziękuję za uwagę..
`Uśmiech nie zawsze znaczy szczęście.
"Napiszę Ci , bez żadnych słów
Wciąż kocham Cię, melodia bez nut..."