M..
Prymitywna gadka, ale przystojny koleś,
Więc one omamione i do niego przyklejone.
A kiedy budził się i łapała go dolina,
Ratowała go ta zakochana dziewczyna,
Później mówił jej, że ma ważną sprawę,
Oczywiście to ściema, bo uderzał na balet.
Prawda była inna gdy ona nie widziała,
On na baletach do innych się przystawiał.
Znowu leżał w domu, po nocnym balecie,
Pisał sms'a, "Skarbie potrzebuję ciebie",
Godziny mijają, schizy narastają,
Bo raporty doręczenia coś nie docierają.
Jej komórka milczy, w ogóle się nie zgłasza,
I tak sobie wkręcił, że ona go zdradza,
Kochaną dziewczynę, zmierzył własną miarką,
Miłość ma unośić, unosi? Za bardzo.
Ruszył do niej, myślał, że coś znajdzie,
Już ich widział, jak okupują sypialnię,
Szyby parowały mu po nocnym chlaniu,
Supermenem był, do pierwszego strzału.
Złoty osiem na budziku i w zabudowanym,
Nawet nie czuł bólu, kiedy blachy się składały,
Na drzewie się zawinął, straż rozcinała wrak,
Wtedy przyszedł sms, "Kochanie coś nie tak?".
szkoda ,ze czasami jest za późno ! gdy jeden z drugim zrozumie.. coz.