- Jakie to uczucie gdy rozpada się wszystko, a Ty stoisz jak słup, widząc to, a nie mogąc nic zrobić? Gdy strata Cię przerasta, gdy nie możesz spać po nocach, bo samemu już nie potrafisz?
- Od czasu braku tej osoby w inny sposób się uśmiecham, rzadziej, a mimo tego, ten uśmiech nie jest tak szczery jak wtedy. W inny sposób mówię, czytam, płaczę. Już nawet na chodniku stawiam inne kroki. Moje super życie obraca się o 180 stopni. O 180 znienawidzonych stopni. Wszystko mi tą osobę przypomina. Chłodny podmuch wiatru, poranne słonce, uśmiechnięte twarze, zakochane pary w parku. Nasze ulubione piosenki, zdjęcia. Nie mogę nic z tym zrobić, a to nie zniknie. Nie będzie jak pstryknięcie palcem. Mówię i mam. Przecież gdy kochasz, to wszystko zostaje, nie wyniesie się z Ciebie, choćbyś nawet chciał. Upadam. Nie mam sił. Dobrze wiem, że się uzależniłem od tej drugiej osoby. Ale& ale jej już nie ma. Zabrakło. Zostało tysiąc wspomnień, chwil spędzonych razem, pełne albumy zdjęć, pełen folder piosenek, nasze miejsca, nasza ławka w parku, tylko ta , jedna jedyna. Nasz wspólny koc, ulubiona herbata, perfumy na ubraniach. Jeszcze kilka ramek na komodzie, parę drobnostek które od Niej dostałem. To siedzi we mnie. Chcę wrócić do tego wszystkiego i serce krzyczy: kochasz. A ja? Nic. Kompletne zero. Nie dam z siebie nic. Bo duma, strach, bo wszystko jest zbyt trudne i ciężkie do uniesienia. Biorę oddech, zatyka mi płuca. I co? Ginę. Bo palę? Nie, bo kocham, a nic z tym nie mogę zrobić. Tak często zadajesz pytanie: jak żyje człowiek ze złamanym sercem? Za każdym razem odpowiadam Ci w ten sam sposób: przecież jem, śpię, piję herbatę, czytam ulubione książki, rozmawiam z przyjaciółmi, ze znajomymi, słucham muzyki, oglądam filmy, jeżdżę do szkoły. Tylko jedno się różni. To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
- Ale dlaczego tak jest? Przecież życie nie kończy się na jednej, nieszczęśliwej, niespełnionej miłości. Czasem szukamy kolejnej zbyt daleko, nie zwracając uwagi na najbliższe nam osoby i właśnie tutaj, w tym momencie popełniamy największy błąd. Popatrz, mimo tego, że znamy się kilka lat, że przegadaliśmy ze sobą tysiące godzin na miliony tematów, nadal mamy o czym ze sobą rozmawiać. Dalej przy każdym spotkaniu opowiadamy sobie wszystko tak, jakbyśmy się nie widzieli od bardzo długiego czasu. Czy nie jest to dla Ciebie dziwne, inne, nieznane? A może po prostu boisz się zauważyć to, co jest najbardziej oczywiste? Może wydaje Ci się to zbyt łatwe?
- Chyba nie można tych odczuć nazwać strachem. Sam nie wiem co o tym myślę, co sądzę na ten temat. Nigdy nie miałem tak bliskiej osoby. Nie, miałem, ale Ona zniknęła. Zastępujesz Jej miejsce w moim sercu. Wiesz? przy Tobie zdejmuję z twarzy maskę. Nie boję się pokazywać Ci moich emocji. Przy Tobie znika X., ten bez uczuć, bez skrupułów. Budzi się prawdziwy Y., wrażliwy, opiekuńczy.