Wsłuchuję się w przewspaniałe dźwięki utworów z "Amelii" i od czasu gdy usłyszałam na starym mieście w Lublinie muzyków ulicznych grających francuskie piosenki, nie mogę uwolnic się od uliczek Paryża, które ponownie mnie wzywają. Czuję, że mają mi coś do przekazania, że skrywają tam natchnienie, które powinno powędrowac jak najszybciej w głąb mojej duszy.
Już ponad tydzień minął od koncertu Mansona, a ja wciąż nie mogę w to uwierzyc...Było przecudownie, przeszło to moje najśmielsze oczekiwania i pozostawiło mnie w stanie przeogromnej euforii.
Kilka książek z mojej listy zostało przeczytanych, obecnie biorę się za "Sto lat samotności" Marqueza i zazdroszczę mu jego łatwości pisania i tego idealnego łączenia słów...
Jeszcze tylko kilka dni do Woodstocku, potem Tatry, kurs skałkowy i jeśli mi się uda to może podróż autostopem do Paryża...jestem wręcz pewna, że to miasto chce mi coś powiedziec, coś bardzo ważnego, że tam znajdę to, czego szukam.
pytania
maxmodels
mój blog
+ jeszcze mój ukochany Sigur Rós - Varúđ