z bólem serca oznajmiam, że kończę właśnie książkę pt."Trupia Farma". pochłonęła mnie całkowicie i biorę się zaraz za następne tego typu.
znowu powroty na dach, oglądanie nieba i zastanawianie się nad milionami spraw.
mój zeszyt zapełnia się po brzegi nowymi myślami, które staram się z siebie wyrzucić, sądząc, że wraz z zamknięciem zeszytu one znikną. oczywiście tak się nie dzieje, a to dodatkowo wzmaga procesy myślowe...
była dokładnie 19.04 gdy szliśmy w kierunku szatni i choć wiedziałam, że prawdopodobnie nigdy już wszyscy razem tam się nie znajdziemy, to jednak starałam się nie dopuszczać do siebie tej myśli. obejrzałam się jeszcze na chwilę w tył, ostatni raz patrząc na tą ściankę w ramach sekcji wspinaczkowej. ze szkoły wyszliśmy jakoś po 19.11 i zamykając za sobą drzwi, jakby zamknęliśmy jakiś rozdział w życiu. lecz z drugiej strony, przy zamknięciu tego rozdziału, automatycznie otworzył się nowy. fakt, że miejsce będzie inne, ludzie także, wszystko będzie się różnić, ale inaczej się nie da. trzeba z uśmiechem do tego podejść, bo przecież nie rozstajemy się na wieczność - będziemy razem jeździć w skałki, do Wrocławia, Poznania czy gdziekolwiek indziej. do Szczecina oczywiście też! będziemy się jakoś wzajemnie odwiedzać i wszystko przetrwa. bo przecież świat jest za mały, a wspomnień zbyt wiele, abyśmy wszystko przerwali i nigdy już nie ujrzeli siebie na oczy.
TAJEMNICE TRUPIEJ FARMY - PRZEDSTAWIA BILL BASS