zdj. Anita Wrotniak | facebook | photoblog | www.anita-wrotniak.art
Weszłam do sali kinowej, usiadłam w XVII rzędzie, na miejscu 7 i spojrzałam na bilet na którym widniał napis "Róża". Byłam dość podekscytowana (jak to w kinie) i bardzo ciekawa jak ten film wpłynie na mnie. Słyszałam wiele opinii, ludzie mówili że film jest wstrząsający, że nie mogą o nim zapomnieć, nie mogą spać ani normalnie funkcjonować. Przyszedł więc czas na mnie aby przekonać się jaki to film Smarzowski zrobił. Pomijając już to, że chyba połowa widzów się spóźniła i jeszcze z trzy razy zmieniali miejsca zupełnie nie przejmując się faktem iż na ekranie już coś widnieje to atmosfera była dobra.
Napisy końcowe, włączanie świateł a ja sama nie wiedziałam co myśleć o filmie. Siedziałam trochę, wstałam, poszłam się ubrać i powoli wracałam do domu rozmyślając. Prawdę mówiąc film nie zrobił na mnie większego wrażenia, może dlatego że miałam zbyt wysokie oczekiwania, może zwyczajnie nie był dobry. Owszem, historia dość smutna i tutaj nie chodzi o to, że brak mi serca bo to mną poruszyło lecz z drugiej strony oglądałam już masę podobnych filmów i to nic nowego. Dość długo się ciągnął, sceny wcale nie były takie przez które nie mogę zasnąć, ewentualnie mogę dać + za dwie główne role. Jeśli miałabym wybór - obejrzeć go raz jeszcze czy nie to bym sobie odpuściła.
Ogólnie warto obejrzeć samemu i wydać werdykt lecz nie ma nic nadzwyczajnego. Film jedynie znowu utwierdził mnie w przekonaniu jaką człowiek może być okrutną istotą.
Po kilku dniach wybrałam się podownie do kina aby zasiąść w XV rzędzie, na 9 miejscu i podziwiać film pt. "Musimy porozmawiać o Kevinie". Film moim zdaniem bardzo dobry - świetnie dobrana obsada, ścieżka dźwiękowa no i świetny scenariusz. A jeśli patrzeć pod kątem pracy operatorów to podziwiam i nisko się kłaniam. Wreszcie film do którego chętnie się wraca lecz nie z typu tych które można obejrzeć bylekiedy, z bylekim i bylegdzie.
Polecam, polecam, polecam.
Coraz częściej uświadamiam sobie jak bardzo wszystko co nas otacza jest nietrwałe. To niby rzecz jasna, rzecz której powinniśmy być świadomi jednak często jest inaczej.
Oglądanie starych zdjęć bardzo pobudza myślenie o przemijaniu, odtwarzanie starych nagrań czy odnajdywanie listów także.
Pewnie mój dziadek który robił kiedyś zdjęcia w górach gdy był jeszcze w sile wieku nie myślał nawet o tym, że za kilkadziesiąt lat, gdy On już będzie gdzieś daleko, po tzw. 'drugiej stronie', jego wnuczka będzie przeglądała te fotografie i przypominała sobie, że dzięki niemu, dzięki temu że chodził z moim tatą po górach, mój tata włączy góry także w moje życie aż w końcu stały się jego nieodłączną częścią.
Dzisiejsza wiadomość źle na mnie wpłynęła...bardzo źle choć wiem że inaczej się nie da i że to jest jakaś szansa jednakże to trudne rozstać się z kimś, kto pomagał ci uwierzyć w siebie, pokonać swoje słabości, kto nigdy w ciebie nie zwątpił i przekazał wiele wartości. Ale chyba takie jest życie i trzeba się z tym pogodzić.