photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 13 GRUDNIA 2012

HiT cz.7

A więc nadszedł ten smutny dla nas wszystkich czas jakim jest niedzielny poranek. Smutny i doprowadzający nas wszystkich do łez a jednocześnie uświadamiający nas wszystkich jak bardzo wszyscy, każdy po kolei bardzo kochamy HiTa, bardzo ale to naprawde bardzo kochamy niczym czyste i rzeźkie powietrze w najbardziej bezpowietrzny dzień i jak bardzo będziemy tęsknić, tak tęsknić niczym za mamą lub tatą, niczym za najsmaczniejszym smakołykiem niczym za czymś za czym bardzo tęsknimy i jak bardzo będziemy kolejnego HiTa w Leżajsku wyczekiwać, niczym wyczekujemy wszyscy świąt, niczym wyczekujemy wszyscy czegoś najbardziej upragnionego czegoś co porusza nasze serca i wprowadza je w stan wielkiej, nieprawdopodobnej radości na co będziemy czekać niczym na upragnione dla nas wszystkich wakacje. Smutny poranek poniewaz uświadomiliśmy sobie, że za parę godzin będziemy musieli wyjechać z tego jakże pieknego naprawde cudownego miasta i jednocześnie że będziemy musieli opuścić IX Festiwal Piosenki Harcerskiej i Turystycznej HiT 2012 w Leżajsku, lecz jednak zanim opusciliśmy ten jakże piękny i cudowny festiwal rano znów podobnie jak w sobote, po cóż nie oszukujmy się ale dość krótkim śnie obudził nas piękny, cudowny wręcz zadziwiający budzik Esneli (no bo kogoż by innego) jeszcze przed gwiżdżącym gwizdkiem druha oboźnego oznajmiającego pobudkę. I wtedy kiedy ten gwiżdżacy gwizdek druha obożnego oznajmiając nam pobudkę zagwizdał poszliśmy do tych jakże pięknych, cudownych, prześlicznych i przewspaniałych HiTowych łazienek aby się umyc, przebrać no i ogarnąć troszeczkę.  A potem był jakże piękny i cudowny apel kończący oficjalne ten jakże piękny i cudowny festiwal na którym to nasza jakże prześliczna i przepiękna druzyna wręczyła kadrze tego jakże pięknego zacnego i cudownego festiwalu jakże piękne przepiąkne i przecudowne gofry z bitą śmietaną i winogronkami, które jednak lekko się rozpływały, no ale co tam, a które zrobiliśmy wcześniej dzięki temu że Skuo i pare innych osób (niestety nie pamiętam jakich) poszło do sklepu i kupiło te właśnie piękne goferki, winogronka no i bitą śmietankę, dzięki którym to pięknym zakupom mogliśmy wszyscy wykonać te jakże piękne, zacne i cudowne wręcz olśniewające goferki. Potem zjedlismy pyszne ostatnie na IX Festiwalu Piosenki Harcerskiej i Turystycznej HiT 2012 niepowtarzalne no bo drugiego takiego nie oszukujmy się nie mydlijmy nikomu oczu ale no jakby nie patrzeć drugiego tak cudownego i niepowtarzalnego śniadania już nie będzie, może byc równie smaczne i cudowne ale będzie jednak inne niż bylo to. Póżniej udaliśmy się na górę do naszej jakże pięknej i przecudownej sali znów przebywając tę magiczną podróż po tych jakże magicznych schodach, które są inspiracją dla artystów wielu dziedzin, prawie jak dramat Williama Szekspira ,,Romeo i Julia", chociaż zapewne wcale tą inspiracją nie są no ale mniejsza o to by spakować nasze jakże piękne i olśniewające plecaczki z powrotem do domu, posprzątać sale co wiązało się z dokładnym jej powymiataniem piękną wręcz cudowna, bardzo prześliczną chociaż u niektórych budzącą odrazę miotłą, mioteczką, mioteniunią jak tam kto lubi ten piękny cudowny sprzęt nazywać oraz z dokładnym pozbieraniem wszystkich śmietków znajdującej się w tej pięknej, cudownej sali 113 a no i jescze przepięknie poustawialiśmy ławki co jest dla nas zawsze świetna, wręcz wspaniałą jakże cudowną zabawą, i zastanawiamie się która ławka jest większa a która mniejsza oraz które krzesło pasuje do której ławki. Poprostu to kocham. No a potem znosiliśmy piękne, zgniło zielone niczym jedna z części barw jastrzębia materace na dół a potem przerzucalismy je do auta niczym worki z ziemniakami (przynajmniej mi to przeżucanie materacy przypomina właśnie przerzucanie worków z ziemniakami) i gdy zeszliśmy wszyscy na dół zgromadziliśmy się wszyscy całą naszą piękną i dostojną drużynką przy drzwiach od dużej sali gimnastycznej by wręczyć Bryniowi prezent urodzinowy, którym była piękna zawieszka z owieczką piękna i napisem ,,Pan jest moim pasterzem". Esnela szczeliła jakąś tam przemowe wymyślana właśnie w tym momencie, cała reszta razem odśpiewała ,,Santa Esnela" a Brynio zdmuchnał tlącą się jasnym płomieniem wyimaginowaną świeczunie, która powtała w nas wszystkich  wyobraźni. Potem Czanti musiała jechać ze swą mamą autem, więc załadowalismy jej parę rzeczy do bagarznika, no bo przecież trzeba korzystać z okazji i porzegnaliśmy ją gorącymi wielkimi uściskami a my wróciliśmy jescze na chwilę do szkoły by jeszcze raz pogadać ze wszystkimi wspaniałymi ludźmi jakich tam poznaliśmy. Trzeba tu jeszcze dodac że pare osób postanowiło iść przed wyjściem ze szkoły do łazienki, I wtedy gdy Esnela weszła do tej właśnie jakże pięknej łazienki zobaczyła krzesło i postanowiła na nim usiąść i zbierać opłaty za korzystanie z niej. I tym sposobem Esnela zarobiła całe 8 groszy oraz jedną branzoletkę (szkoda że nie wpadła na to wcześniej bo mogłaby niezły interes na tym ubić). A potem niestety przyszedł czas na pożegnania, które zawsze są najsmutniejszym punktem całego długiego weekendu. I musielismy się pożegnac z tymi wszystkimi wspaniałymi ludźmi z którymi tak świetnie spędziliśmy czas, ubrać się, wziąć plecaki na plecy, instrumenty w dłoń i wyjść z tej jakże pięknej wspaniałej Szkoły Podstawowej nr 2 w Leżajsku. Jako że mielismy iść do Rejmani wszyscy razem lecz jednak dowiedzieliśmy się niestety że ta rudowłosa osóbka niestety jest chora to poszły do niej tylko Buba Brynio i Eugi a cała reszta ferajny udała się na piękną zdumiewającą zadziwiającą poczekalnie na leżajskim dworcu, którą trochę zmienili od ostatniego HiTa. Siedzielismy tam, gadalismy sobie, śmialiśmy się, przy okazji została wymyślona gra, która polegała mniej więcej na tym że jedna osoba miała zasłonięte oczy i musiała złapać inną czy jakoś tak ale niestety nie potrafie dokładnie opisać zasad tej gry, niezmiernie mi jest z tego powodu przykro no ale cóż tak w życiu bywa, jedlismy kromki z serem topionym, oraz dobre, bardzo dobre chipsy z biedronki, gdzie ocenialismy który ich smak jest lepszy, zachęcaliśmy Hanusia żeby do nas przyszedł, on jednak postanowił że sen i ciepłe łóżko jest dla niego lepsze w tym momencie niż siedzenie z nami na dworcu, zastanawialiśmy się jaki to ciekawy nieznajomy numer dzwoni do skuo, ogólnie rzecz mówiąc najprościej i najbardziej jak to możliwe uogólniając zapełnialiśmy ten jakże długi, długaśny, długo ciągnący się czas który dzielił nas do godziny 16:05, o której to właśnie tej pięknej i cudownej godzinie miał przyjechać nasz bus, który zabrac miał nas do naszego rodzinnego miasta Rzesów, w którym pod naszą nieobecność została otwara chyba pierwsza w Polsce okrągła kładka (no jak oni mogli ją otworzyc bez nas, uważam że to jest po prostu jakiś skandal).

______________________________________________

To zdjęcie przedstawia czyjś identyfikator

z racji tego że jest mało zdjęć z niedzieli to dałam to

Mogłam sie pomylic co do kolejności apel-śniadanie

Pisała wasza ukochana Esnela

Która już zdrowieje i może mówić

Życzę miłej lektury i powodzenia w czytaniu

 

Komentarze

~bziat Esnela...? Napiszesz dla mnie książkę? :D
13/12/2012 17:49:21
~jaw ej-- jak mogliśmy nie zrobić akcji zarobkowej na rzecz potrzeb 64..
tzn. jak mogliśmy nie zbierać opłat za korzystanie z wc !! :P
13/12/2012 16:08:29

Informacje o 64adh


Inni zdjęcia: 1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24