A więc przyszedł czas na jakże piękny cudowny dzień, który przez Polaków nazywany jest piękną nazwą ,,sobota". A więc w czasie pięknego ranka kiedy na jasnobłękitnym niebie koloru granatowego świeciło słońce, które nawet nie pamiętam czy świeciło i padał biały puszysty niczym najbardziej puszystu i słodziuteńki pieseczek śnieg, który nawet nie padał obudził nas zrywając nas dosłownie z naszych długich, pięknych, owłosionych nóżek epicko pięknier brzmiący budzik esneli (co już stało się tradycją na wszystkich biwakach), który jest muzyką z jakże zacnego, zwierającego dużo zwrotów akcji i nieprzewidzianych zdarzeń oraz wypadków filmu, który jest ulubionym filmem Eprila, a którego tytuł brzmi niczym najsłodszy śpiew ptaka siędzącego na wierzbie ,,Piraci z karaibów". Potem wszyscy szybciuteńko w mgnieniu oka każdy mgniewując swoim własnym tak szybko jak mógł umyliśmy nasze piękne oślepiające swoim blaskiem ślniące w promieniach żarówiasych żarówek niczym ta nasza charcówkowa która znajduje się w naszej harcówce, a która to oto harcówka jest w klasztorze ojców Dominikanów w Rzeszowie niedaleko Heliosa, czyli jakże pięknego i zacnego kina ząbki i ubraliśmy sie w nasze piękne ubrania, które zawziął na ten jakże przecudowny i przepełniający zadumom i blaskiem festiwal piosenki, oczywiście w kolorze ciemnym jak na ciemną drużyne przystało.
Potem zjedliśmy piękny i cudowny posiłek, który Polanie zwą nazywać śniadaniem, zjedliśmy piękne równiusienkio pokrojone przez maszyne w któryms z rzeszowskich sklepów kromeczki chleba posmarowane różnorakimi smarowidami takiemi jak krem czekoladowy, którego smak myśle można trafnie porównać do pięknego wynalazku ludzkości jakim jest czekolada, śpiewając przy tym piosenkę chrum, której tekst brzmi następująco: ,,chrum mniam mniam mniam mniam mniam mniam chrum mniam mniam mniam mniam, pobłogosław panie ten posiłek, który daje życiodajną siłę" przy której to piosence wykonywaqliśmy przepiękny rozpierajązy nas dumą układ choreograficzny, który polega na wykonywaniu cudownych ruchów naszymi cudownymi dłońmi, a po zacnym posiłku, który napełnił nas wszystkich energia niczym po wypiciu wielkiej puszki redbula lub monstera, którego ubustwia fajny kuzyn Esneli, który pozyczał nam pare razy piec na cały dzień odśpiewalismy cudowną niczym wszystkie siedem cudów swiata piosnkę która nosi tytuł (choć nikt nie wie gdzie ona ten tytuł nosi, może w majtkach jak Jawetka kartke Esneli z epickim opowiadaniem o Bubie) jak to się stało? a jej tekst tworzą następujące kombinacje 24 liter alfabetu poskiefo i brzmi on: ,,Jak to, jak to się stało, że mi wypiłeś moje kakaooo przecież to mój kubeczek to mój kubeczek z wiewiórką jest" równierz wykonując przy tym skomplikowany lecz zarazem przerażająco piękny choć nie piękniejszy od tusia układ choreograficzny, który polega na tym że wyżywamy się na drugiej osobie i krzyczymy na nią za to że tamta wypiła nasze kakao w kubeczku z wiewiórka. Potem każdy po sobie posprzątał używając wszystkiego co miał pod ręką i parę osub umyło w krystalicznie czystej wodzie wprost ze źródła w górach stołowych, która zapewne nie była krystalicznie czystą wodą wprost ze źródełka w górach stołowych nasze przepiękne wzięte z naszych własnych rodzinnych domów kubeczki.
Następnie każdy z nas jak jeden mąż albo żona jak kto tam woli ubraliśmy się w nasze piękne pełne mundury na które składają się: czarne trampki z wywleczonymi na drabinkę sznórówkami, czerwono czarne geterki, czarne rajstopy lub ledżinsy w zalezności od upodobania, czarne krótkie po kolana spodenki (oprócz dh. Czeluściarza, która miała jakieś krótkie czarne pieluchomajty), czarne pasy z jakże zacną i cudowna sprzączką na której widnieje napis ZHP, co oznacza Związek Harcerstwa Polskiego oraz w nasze piękne mundury z przyszytymi nad prawą kieszenią immiennikami oraz z kolorami sznórów: granatowy, zielony, brązowy, szary z brązowym suwakiem i szary co oznacza kolejno: drużynowy, przyboczny, zastępowy, podzastępowy i szergowy. wtedy to odbyła się jakże piękna uroczystość na którą każdy harcerz i harcerka czeka a mianowicie Mergen dostał barwy drużyny, czyli został oficjalnie włączony do szeregów 64 Artystycznej Drużyny Harcerkiej ABENABI - SHOKKA im. Roberta Baden-Powella pseudonim ,,CIEMNI" co idealnie ilusruje ta ilustracja a właściwie to cudownie piękne olśniewające swym blaskiem zdjęcie. Choć z tą ceremonią było troche zamieszania ponieważ Swiebodzin (Esnela) i Szczeka (Jaw) nie mogły znaleźć jednego pagona, który razem z drugim znajdował się w esneli kórtce a który moca Harrego pottera przeteleportował się na sam srodek szkoły a który ten oto pagon znalazł druh fruziek, który jest powszechnie znany jako koń, a który jest lekko przygłuchawy i ma zaniki pamięci.
Po tej jakże zacnej uroczystości robilismy sobie piekne koczki, wokół których zawiązywaliśmy czerwoną wstążeczkę. Następnie każdy zespół i solista udał sie próbować swoje piękne głosy w różne bardzo ciekawe i wielce inspirujące zakamarki szkoły podstawowej nr2 w Leżajsku przy ulicy Mickiewicz. Gdy już każdemu z nas zabrakło dechu w piersi i usta wyschły mu niczym piasek lub po prostu zegar gonił nas nie ubłaganie choć zegar nie ma nóg i nie moze gonić, ale taki juz urok języka polskiego jest, choć jak mawiała nauczycielka Powzi i Farfena i wychowawczyni Esneli pani, której cała szkoła się bała ,,Przysłowia są mądrością narodu" udaliśmy się w cudowną drogę wcześniej ubierając nasze przecudne nakrycia głowy piękne szaliki i coś co sie ubiera na ręce alby je chcronić przed mroźnym arktycznym powietrzem czyli rękawiczki przedzierając się przez jakże liczne pułapki na ulicy mickiewicz których nie było. W czasie tej drogi, która była jakże długa i tak męcząca że powoli już traciliśmy nadzięję że kiedyś dotrzmy na aule zespołu technicznego gdzie odbywały się przesłuchania, choć wcale taka nie była powtała piosenka Santa esnela na melodie znanej i lubianej nam wszystkim piosenki guantanamera, tekst tej piesni rozbrzmiewającej już potem we wszystkich gardłach oprócz gardła Esneli, w którym to oto gardle rozbrzmiewała piosenka osiołek, której tekst brzmi następujacao ,,biegnie sobie mały osioł, biegnie sobie mały osioł, biegnie sobie mały osioł od samego rana, wprzód wprzód wprzód kochana w tył wtył wtyl kochana, w bok w bok w bok kochana od samego rana" brzmi :,,Santa Esnela banita Santa Esnela, Santa Esnela bez smoka Santa Esnela".
I tak oto po jakże długiej i męczącej podrózy w czasie której napotkaliśmy wiele przeszkód do zespołu szkół technicznych w Leżajsku, który jest budynkiem bardzo pięknym, cudownym i przepełniającym nasze serce dumą i zazdrością że takiego w naszym Rzeszowie, którego według staropolskich legend założył rzech lub rzesz a które to miasto przed wojna było nazywane mojżeszów ponieważ mieszkało w nim naprawde bardzo wielu, niezliczona ilosć nie mamy weszły ludziska z gardłami śpiewającymi pieśń ,,Santa Esnela" i w czarnych trampkach i czerwono czarnych getrach. Rozpłaszczyliśmy się z naszych jakże pięknych i cudownych płaszczy oraz kórtek. Od razu wzięliśmy nasze różnorakie instrumenty, które są jakże pięknym i cudownym wytworem kogoś kto nazywa się homo sapiens czyli człowiek rozumny choć wcale nie możemy mieć pewnosci że może jakiś wcześniej mniej rozumny człowiek wynalazł instrumenty i poszliśmy zobaczyć kto teraz śpiewa jakże cudowne piesni które skrywają serca uczestników a które czekają tylko na to by się wyrwać z tych ich pięknych i cudownych serc niczym młode ptaki z gniazda by przekonać się ile mamy czasu na próbowanie się przed występem w próbach
Naszcczęście mieliśmy dużo czasu sięc udaliśmy się na zwiedzanie tej jakże pięknej i wpaniałej szkoły w której napewno uczy się duża część leżajskiej młodzież szukając odpowiedniego jak najbardzij komfotowego miejca dla nas abyśmy w nim mogli spokojnie oddać się jakże pasjonującej czynności jaką jest próba dięki temu zwiedziliśmy chyba całą szkołę i poznaliśmy chyba jej wszystkie tajne przejścia i zakamarki.
_____________________________________________________________
Kocham poprostu jak pisze fotobloga i mi korki w domu wywala i musze od nowa pisaś
pisała Esnela, która ma smoka
Miłej lektóry powodzenia w czytaniu