- Dosyć Cię dziś przytuliłem ? - Nigdy nie jest dosyć. - Czyli mógłbym Cię przytulać cały dzień ?
- No. - I całą noc ? - No. - I cały dzień ? - No. (...)
- I cały tydzień ? - No. - I cały miesiąc ? - No. - I cały rok ? - No. - I całe 10 lat ? - No.
- O ja, a pomyśl sobie jak byśmy musieli przez 10 lat być w takiej pozycji... ciągle przytuleni. Bo jakbyśmy się rozłączyli, to byśmy umarli. Często byśmy jedli razem kolację. I często byśmy siedzieli w jednej ławce. I w ogóle to dużo czasu byśmy razem spędzili. O ja ! I kąpać byśmy musieli się razem. I załatwiać... A jak byśmy jeździli samochodem ? A do pracy ? Gdzie byś chciała pracować ? Musielibyśmy chodzić do tej samej pracy.A jakby mnie potrącił samochód, a Tobie nic by się nie stało, to i tak byś umarła. Bez sensu.(...) to by było dziwne. Ale pomyśl jakie dziwne byłoby, gdybyśmy się po tych 10 latach rozłączyli.
Mam szczęście - mam coś, czego wszyscy teraz chcą.
"Patrycja, ja nie rozumiem, jak Ty się możesz w ogóle wiązać z takim człowiekiem". Ojacieżpierdziele, komentarze wielu osób mnie rozpierdalają. Ludzie są nieobliczalni, naprawdę. A ja nie rozumiem, co to kogo obchodzi. Mi tak jest ok, no i fajnie. Czemu ktoś na siłę musi to psuć? Dlaczego wszelkie myśli i pytania, ktore wciąż chodzą po głowie elliros, ona musi kierować do mnie w swoich komentarzach, co? Na chuj ona się nad nami tyle zastanawia? Wy sobie nie wyobrażacie, że są słowa, których słuchanie powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu. I nikt nie myśli o tym, czy to są zmiany na lepsze, czy na gorsze i bez zastanowienia, bez pytania wciska drugiemu człowiekowi te swoje mądrości do głowy. Nie myśląc o konsekwencjach. A co jeśli mu psychozę rozpierdala? - Oj tam, przecież nie powiedział, że to mu przeszkadza. "Ty masz sznurówki białe, a ja czarne. Rozjebię Ci za to łeb, no i fajnie".
Każdy ma teraz inną, dziwną opinię na mój temat. Chyba się podobno zmieniłam. Przez co? Przez kogo? Każdy wie (pf, myśli, że wie), przez kogo. To nieprawda. Jak nie miałam ochoty żyć, to wszystko było super, byłam niewidzialna, świat był taki fajny... Nikt mnie aż do tego stopnia nie oceniał. Nie tyle osób na raz, nie w ten sposób. Jak się teraz za często uśmiecham, to znaczy, że jestem nienormalna. Dziwnie się zachowuję, a tak w ogóle to co ja robię przy tym chłopaku? :O Mama mi niedługo wciśnie do mózgu, że ćpam, na razie zaczyna od wmawiania, że mam obsesję na czyimś punkcie. Dlategóż, iż, ponieważ, że: wolę brać rano zimny prysznic, niż gorącą kąpiel wieczorem. Jestem leniwa, do tego stopnia, że niszczę sama siebie, zamiast się uczyć chociaż w najmniejszych ilościach, pakuję zeszyty przed wyjściem na autobus, po nocy w połowie nieprzespanej. Zbieram jedynki jak kapselki od tymbarków. Jeśli jem, to źle, za mało, za dużo, za późno, za niedobrze, niewłaściwie. Każdy dzień to wieczna zamuła. Wszystko kręci się, jak pozytywka. Mam wyjebane na przedmioty, które mi wpajają. Jebie mnie opinia innych. Dobra, ok, może nie jestem idealna, nie zachowuję się idealnie, nie myślę idealnie, nie dbam o siebie idealnie, ale to JA. Ja się psuję, to żadna niczyja wina. Tylko MOJA! Nie zmieniłam się nagle, pod niczyim wpływem. Taka byłam, taka jestem, taka się urodziłam. Ale dopiero teraz ludzie zauważają jaka jestem i myślą, że wcześniej byłam inna, bo nie zwracali na mnie większej uwagi. Podobno psycholka, może toksyczna, hm? Niebezpieczna najbardziej dla siebie. Pasowałoby usunąć z siebie ten trujący środek, cechę, która prześladuje. Fajnie by było. Szkoda, że mi się nie chce. Może jednak się uda. Może dzięki komuś. Może. Już sobie obiecywałam. Każdy początek zmian stawał się od razu końcem. Spróbujmy jeszcze raz.
Bez błędnych wniosków. Życie jest fajne. Pokochałam je wraz z kimś - dzięki komuś. Możesz to lubić lub nie, jebie mnie to, po prostu tak jest. To nie tak, że się nad sobą użalam. I nie tak, że mi źle, więc się wygaduję, wypisuję, czy cokolwiek z tych rzeczy. Ale tak, że mam szczęście - mam coś, czego wszyscy teraz chcą.
Szacun dla wszystkich, którzy przeczytali do końca (jeżeli tacy istnieją :-D). Ja bym odpadła po dwóch zdaniach.
Jeden z tych dni, kiedy robiąc coś nagle stajesz w bezruchu, myślisz: "jajebie", po policzkach zaczynają spływać łzy i przestajesz nad sobą panować.
***
Ból nie niszczy szczęścia, tylko przyćmiewa. Po jakimś czasie je odsłania i znów masz radość w serduszku. Uśmiech po całym dniu smutku. Uf.
Kilka myśli, które zdążyłam skopiować, zanim usunęłam wszystkie wspomnienia. Tylko tyle :(