Z wczoraj. Mam jeszcze jedno, ale nie wiem czy je tu dodać. Niechcący za dużo na nim widać... Pewnie i tak to zrobię.
Jakieś pole sama nie wiem gdzie. Musialam gdzieś wyjechać..chociaż na chwilę. Jezu, przez te dwie godziny, teraz mam jeszcze gorszy stosunek do Warszawy... Jeszcze bardziej jej nienawidzę...
Dziś jest dobrze. Wręcz za dobrze. Podoba mi się dzisiejszy dzień. Nawet to, że zarywa do mnie lesba... może to przede wszystkim :3 Co z tego, że był zwykły. Dla mnie był zajebisty <3 Może to wina wczorajszego siedzenia na tym polu. Może musiałam posiedzieć sama i trochę pomyśleć, by zorientować się że jest dobrze. Może powinnam tak częściej.. Co z tego, że jutro znów będzie normalnie...
Ostatnio strasznie się zmieniam. Nie chcę tego. Sama nienawidzę jak ktoś na kim mi zależy się zmienia. Czuję wtedy, że go tracę...
Ale w sumie może to i lepiej. Jeszcze bardziej nienawidzę ludzi, przez co tak zajebistą radość daje mi siedzenie samej na polu w deszczu. Więc to może i dobrze, że już nikogo nie mam.
[edit. 20:31 - już się zjebało. Miałam rację]
Już chyba nie chcę się męczyć udając...