Chce ktoś zasponsorować mi zmianę nazwy?
Znów zaczęłam się czuć tak mega beznadziejnie. Po tak zajebistym dniu znów wróciło to durne uczucie. Wraca codziennie. Nie umiem się go pozbyć. Pojawia się znów gdy zostaję sama. Wracam wtedy "starych", poniekąd, nawyków. Nie lubię tego. Nie lubię się tak czuć. Chcę by znów było normalnie. Chyba za dużo chcę... Nie powinnam tu tego wszystkiego pisać. Za dużo osób to czyta. Za dużo osób mnie tu poznaje. Za bardzo się otwieram. A i tak za każdym razem jak piszę notkę, mam nadzieję, że nikt tego nie przeczyta... Że to wszystko co napisane czarną czcionką jest moje. Mimo, że wiem, że i tak pare osób to czyta.. założyłabym nowego photoblożka, ale jakoś nie umiem. Z tym wiąże się za dużo wspomnień, za dużo moich myśli, które już dawno powinnam usunąć, bo są to głównie jakieś żałosne wyżalenia i myśli samobójcze. (A ta notka znów taka jest) Ale nie umiem. To stało się trochę jak mój pamiętanik, którego do tej pory nie umiem spalić pomimo tych idiotycznych wpisów. A pisanie tu mi jakoś trochę pomaga. Choć i tak pogrążam się coraz bardziej. Popadam w coraz większe załamania, przez to, że bronię się udając, że jest dobrze. Śmiejąc się za każdym razem, gdy nie uda mi się zakryć ręki i ktoś zapyta... "Stare". Tak. Stare. O ile tydzień to dużo. NIe jest dobrze. NIe będzie. Już nigdy...Ewentualnie jeśli w końcu mi się uda... Gdy zdobędę odwagę...
Znów to zrobiłam...