było już chyba...
Lubię głupotę Niny. I wychodzić z nią na przerwach do ABC, bo bufet zamknięty.
I to, że Artur traktuje mnie jak przyjaciela, nie jak kolejną pizdę - "przyjaciółkę".
Lubię jak matka na siłę wyrzuca mnie z domu, bym tylko gdzieś wyszła.
Lubię dziś.
Hehs. Już mi się nie chce. Poddaje się. Przykre...