Zastanawiam się czasami co by było gdyby, gdyby, gdyby... Rozmyślania młodego mnie, schowanego pod warstwą kołdry, lęków i gdybań.
Miesiąc. 31 dni. 744 godziny. 44640 minuty. 2678400 sekund. Liczby zmieniły wszystko. Ciężar sekretu spadł. Trafił w to, w co miał...
w najsłabszy punkt - mnie. Początek? Deszcz ołowianych słów, żądań, obietnic. Cel? Nie wiadomy. Skutek? Cisza, lęk, zaklejone usta.
Zbyt słaby parasol. Dziury, przez które ceglane słowa trafiają i zmieniają wszystko. Zbyt mocna taśma. Cegły już we mnie zostaną. Nie
wydostaną się już nigdy. Udawanie i oszukiwanie samego siebie, że wszystko jest okej? Najwidoczniej, pozostało tylko to - maska, która
stała się nieodłącznym elementem garderoby. Ile to potrwa? Czy kiedyś się skończy? Nie wiem, od dziś to moje imię i nazwisko. Życie.
gravity wants to bring me down.