I
Wyspę Sodor otacza piękne, błękitne morze. Są tu zielone lasy i piaszczyste, złote plaże. Są rzeki strumienie i wiele drzew, wśród których śpiewają ptaki. Są tunele i mosty pośród pól i łąk. Są Pagórki i skały owiewane przez wiatr. Są młyny i kopalnia węgla. Są opustoszałe domy nad brzegiem morza gdzie od dawna nikt nie zaglądał. Jest Rafineria złota, pracująca teraz na małych obrotach i port, do którego trafiają przybywające na wyspę goście. Półtorej mili od brzegu znajduje się Diabelska Rafa. Na wyspie jest wiele linii kolejowych...
Kto tam sunie po torach...?
To Tomek... Witaj Tomku... Witajcie, Witajcie na wyspie Sodor...
Było późne popołudnie. Tomek z ładunkiem węgla z kopalni szybko pędził do portu, żeby go wyładować i z nadzieją, że zobaczy nową , tajemniczą lokomotywę wraz z jej wagonami. Niestety, kiedy dojeżdżał do portu, z daleka zobaczył, że nie spotka dziwnego gościa, bo ten właśnie opuszczał port i jechał w stronę Rafinerii Starego Marsha. W Porcie w tym czasie znajdował się Gabryś, którego wagony były wyładowywane przez Karolka - portowy dźwig.
Na całe szczęście - pomyślał... Gabryś doskonale widział nową lokomotywę, kiedy się spotkamy wszystko nam o niej opowie.
Każdego wieczoru po zakończeniu pracy Gabryś, Henio, Kuba, Edek, Piotrek i Tomek wracają do Domkowa. Tam mogą dać odpocząć kołom, ochłodzić kotły i opowiedzieć o przygodach, które ich spotkały w ciągu dnia. To jest dom Lokomotyw, tam jest ciepło i przyjemnie, a przede wszystkim to przytulne miejsce do spania. Ale nikt nie spał tego wieczoru... i brakowała Piotrka. W Domkowie było słychać podniecone rozmowy.
Widzieliście je...? - mówił Tomek... jakieś takie dziwadła...
To Wilbur - lokomotyw Diesel, a wagony mają na imię Abigail i Kaziah. Przyznaję, są bardzo dziwne, ale dziwniejszy jest ładunek, który przewożą powiedział Gabryś. Ze środka czuć smród i słychać dziwne szurania.
Lokomotywy słuchały w skupieniu kiedy nadjechał Piotrek. Cały się trząsł i wydawało się, ze zewsząd wylatuje mu para. Słuchajcie! Odwoziłem maszynistów do domu i przejeżdżałem koło Diabelskiej Rafy. - mówił ze przejęciem. Widziałem na niej legion diabłów - wylegiwały się tam i wlatywały do jakichś pieczar na jej szycie a później z nich wylatywały.
Wszystkie lokomotywy były bardzo przejęte tą nowiną jak i całym minionym dniem.
Dowiedziałem się od mojego maszynisty, że ten skład został specjalnie dostarczony na naszą wyspę do obsługi linii od Portu do Rafinerii. Podobno sam Marsh je wybrał. - powiedział Edzio. Podobno pociąg zatrzymuje się przy opuszczonych domach nad brzegiem morza. Stoi tam kilka minut, a później, jakby już ociężale, jedzie do rafinerii.
Musimy poczekać do jutra i dowiedzieć się co to ma znaczyć - powiedział Gabryś. Nie będziemy rozmawiać o głupstwach... Teraz śpijmy.
O poranku do domkowa przybył Gruby Zawiadowca. Miał do ogłoszenia cos ważnego.
Nie mówiłem Wam tego, ale już od jakiegoś czasu turyści skarżyli się na ataki dziwnych istot. Pewnie sami zauważyliście, że z każdym dniem, mimo pięknej pogody turystów jest coraz mniej na naszej pięknej wyspie. Rownież kilkoro mieszkańców Sodor wyprowadziło się... - tutaj zrobił długą przerwę jakby nie wiedział co powiedzieć. Plotki i legendy, które słyszeliśmy będąc małymi dziećmi okazuje się& są prawdziwe. Lokomotywy... nasza wyspa stanęła nad przepaścią. Tej nocy zostaliśmy zaatakowani przez Istoty z Głębin oraz ich plugawych pomocników. W drodze na naszą wyspę jest już wojsko...
Ale jak to się stało? - sapały się ożywione lokomotywy.
Czy to ma związek z Wilburem? - zapytał Tomek i wszyscy na niego spojrzeli.
Owszem - odpowiedział Gruby Zawiadowca. Pan Marsh, właściciel rafinerii osobiście zajął się sprowadzeniem na naszą wyspę kilka dni temu Wilbura oraz Abigail i Kaziah. Nie miałem nic przeciwko. Wilbur woził towar z portu do rafinerii, więc Wy nie musieliście w tym uczestniczyć i mogliście się skupić na Waszych zadaniach. Wilbur przypłynął wraz ze swoimi wagonami na wielkim transportowym statku, który jeszcze stoi w porcie jak pewnie wiecie. Ale do rzeczy. Z opuszczonych domów nad morzem oraz z rafinerii wyszły dziwne Istoty, które zaczęły atakować domy i ludzi& Do tej pory nie wiemy co się stało z większością mieszkańców wyspy. Telefony nie działają, linie telefoniczne są zerwane. Te Istoty są bardzo niebezpieczne i opanowały praktycznie całą wyspę, nie zdobyły tylko większych osiedli, w których bronią się zebrani ludzie. Na dodatek pracownicy kolei, których udało mi się zebrać mówią, że najwstrętniejsze są... jak to określili rybo ludzie. Niektórzy też mówili, że na wzgórzach ktoś krzyczał i wyśpiewywał... i że widać było dziwne kolory na niebie...
Co mamy robić? - dopytywały się Grubego Zawiadowcy Lokomotywy.
Czekamy na armię, tak mi rozkazano. Z naszego Domkowa będziemy prowadzili akcję odbicia wyspy.
Po chwili zza Hangarów wyszli maszyniści i inni pracownicy kolei, uzbrojeni w broń palną.
Lokomotywy... - powiedział Gruby Zawiadowca... Nadlatuje wojsko...
Wielkie samoloty ukazały się na niebie, a po chwili wyskoczyli z nich komandosi na spadochronach...
Musimy się przygotować do bitwy! - oznajmił Gruby Zawiadowca.
Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24