Dziś czas na lekcję nr 3, czyli wszystko to, co się tyczy rzęs, ich pielęgnacji i malowania.
Lekcja nr 1 - kreski: http://www.photoblog.pl/rozaliaaedminne13/162990030/na-temat-kresek-slow-kilka.html
Lekcja nr 2 - brwi: http://www.photoblog.pl/rozaliaaedminne13/168308415/brwi-zalotka.html
Do rzeczy jednak.
Na zdjęciu wyżej widzicie co dobra aplikacja tuszu do rzęs (z małą pomocą zalotki) może zrobić z okiem.
1. Jak dobrze nałożyć tusz?
2. Jaki tusz wybrać?
3. Czy warto zainwestować w odżywkę?
Na pytania zacznę odpowiadać od końca.
3. Czy warto zainwestować w odżywkę do rzęs?
Jak najbardziej. Jest to bardzo dobra rzecz, szczegółnie wtedy, gdy nie jesteśmy zadowolone z długości naszych rzęs, z ich gęstości, albo denerwuje nas ich nadmierne wypadanie.
Zdjęcie mojej nówki sztuki odżywki zamieszczam wyżej. Jestem z niej bardzo zadowolona. Nie używam jej co prawda co dzień, jednak efekty są już widoczne. Dodatkowo, cena jest wyjątkowo przystępna.
Produkt absolutnie godny polecenia.
2. Jaki tusz wybrać?
To już zależy tylko od nas samych i od efektu, jaki chcemy uzyskać.
Mam za krótkie rzęsy? - mascara wydłużająca.
Mam mało rzęs/cienkie rzęsy? - mascara pogrubiająca.
Zależy mi na wydłużeniu i pogrubieniu jednocześnie? - mascara 2 w 1.
Przewiduję kontakt z wodą/ potem/ inną cieczą? - mascara wodoodporna.
Jak widać, to bardzo proste :)
Dodatkowo, osobom młodym lub pragnącym zadziwić swe najbliższe otoczenie, poleciłabym kolorowe mascary - niebieską, fioletową, zieloną... Dają bardzo fajny efekt, szczególnie w połączeniu z jakimś kolorkiem na powiece (widziałam je ostatnio w drogerii Rossman, także są jak najbardziej dostępne i, co ważne, stosunkowo niedrogie).
Dodatkowo, bardzo ważna jest konsystencja tuszu.
Zawsze, kupując tusz, sprawdzam najpierw właśnie jego konsystencję - jeśli jest zbyt kleisty - będzie brzydko wyglądał na rzęsach, sklejał je.
Dobrą konsystencję mają tusze od Rimmela i Max Factora (przynajmniej moim zdaniem).
Nie polecam natomiast tuszów od Miss Sporty, ich konsystencja pozostawia (znowu, moim skromnym zdaniem) wiele do życzenia...
Chyba tyle, jeśli chodzi o wybór tuszu. Zajmijmy się głównym zagadnieniem:
Odżywiłyśmy już nasze rzęski, poszłyszmy do drogerii, wybrałyśmy odpowiedni dla nas tusz.
1. A teraz - jak go użyć? To bardzo proste:
Zaczynamy od włosków, które znajdują się w zewnętrzym kąciku oka, malując je od nasady aż po samiutkie końce (bo większość z nas rzęsy ma długie, ale o jasnych końcóweczkach) Malując obkręcamy troszeczkę szczoteczkę od tuszu wokół jej osi, unikniemy dzięki temu nadmiernego sklejania się rzęs. Możemy też w trakcie malowania naciągnąć lekko powiekę do góry, co ułatwi uchwycenie wszystkich włosków. Tak malujemy wszystkie rzęsy, kończąc na tych w wewnętrzym kąciku oka. Nakładamy NIE WIĘCEJ niż dwie warstwy tuszu, po czym chwytamy grzebyczek (lub czystą szczoteczkę ze starego tuszu) i przeczesujemy nasze włoski, od nasady aż po końce. Tak samo postępujemy z rzęsami na dolnej powiece.
I to wszystko :)
Osobiście polecam podkręcić rzęsy przed ich pomalowaniem - to je uniesie i optycznie powiększy oko. Nigdy jednak nie używajcie zalotki na pokrytych mascarą włoskach! Możecie je połamać!
/R.J.