Jadąc autobusem 152 ujrzałam na wyświetlaczu, że oto obchodzi imieniny Zyta. Było to 27 kwietnia. Od razu przypomniała mi się notatka z tego dnia w 1914 roku w Czasie:
Nagrody za wierną służbę
Związek polskich niewiast katolickich urządził wczoraj piękną uroczystość rozdania nagród sługom, pełniącym czas dłuższy obowiązki w jednem miejscu z gorliwością i sumiennością. Rozdanie odbyło się w sali mniejszej Starego teatru. [...] Służące w liczbie paru set wypełniły salę. Prezesowa stow. św. Zyty p. Rychłowska odczytywała listy służbodawców, podnoszące zalety sług, którym przyznano nagrody w formie książeczek oszczędności, książek itd. Odznaczono w ten sposób 42 osoby.
Cóż to za stowarzyszenie św. Zyty i kogo skupiało?
W drugiej połowie XIX wieku wiele młodych dziewcząt z przeludnionych wsi podkrakowskich i Podkarpacia szukało zatrudnienia w mieście. Nieprzygotowane do życia, proste, naiwne, często analfabetki - tu w centrum ścierania się różnych nurtów politycznych, społecznych i religijnych były często narażone na wyzysk i moralną deprawację. A liczono ich w mieście na tysiące. Ewangeliczny nakaz miłości bliźniego i względy czysto humanitarne nakazywały więc zająć się tymi kobietami. I tak oto w 1898 roku z inicjatywy Adeli Dziewickiej oraz jezuity o.Włodzimierza Ledóchowskiego zawiązało się Stowarzyszenie Katolickiej Służby Żeńskiej pod wezwaniem św. Zyty.
Oczywiście jego celem była wszechstronna opieka nad dziewczętami-służącymi. Szczególny nacisk położono na ich urobienie religijne, zawodowe i kulturalne, wpajano im zasady higieny, troszczono się o ich zdrowie. Opieka udzielana przez Stowarzyszenie rozciągała się na całe życie danej służącej. Dlatego też z myślą o starych służących zorganizowano dla nich schronisko i opiekę lekarską. Nie pominięto również opieki prawnej, sprawy ubezpieczeń i innych świadczeń.
Stowarzyszenie działało na podstawie statutu zarejestrowanego w urzędzie wojewódzkim 23 X 1929 roku i w Kurii Metropolitalnej (12 II 1931). Posiadało ono duchownego kuratora (długie lata był nim o.Władysław Kotowicz TJ), prezeskę i zespół administracyjno-pomocniczy: sekretarkę, księgową, skarbniczkę, lekarza, pielęgniarki i służbę. Stowarzyszenie prowadziło biuro pośrednictwa pracy, schronisko dla członkiń pozostających bez pracy, schronisko dla staruszek i niezdolnych do pracy, szpitalik dla chorych.
Zrzeszonych członkiń Stowarzyszenia było zawsze po kilka tysięcy. Regularne składki stanowiły więc pokaźną sumę w jego dochodach, mimo że taka składka członkowska wynosiła tylko 10 zł rocznie. W latach trzydziestych dochody roczne Stowarzyszenia wynosiły przeciętnie 70 000 zł, zaś wartość jego majątku nieruchomego obliczono na 349 tys. zł, a ruchomego - na 46 tys.
Obejmował on cztery domy-zakłady (przy ul. Mikołajskiej 17 i 30, Kopernika 13 i Radziwiłłowskiej 8) oraz posiadłości na Pasterniku. Przeprowadzona w 1935 roku wizytacja tych obiektów (wraz z domem wycieczkowym w Zakopanem dla chorych na gruźlicę) przez przedstawiciela Kurii Metropolitalnej, potwierdziła w zasadzie dobrą opiekę, wskazując jednakże na pewne niedociągnięcia w zakresie porządku i higieny.
Dochody czerpano ze składek członkowskich, z wpłat ubezpieczalni, z dotacji samorządowych i z indywidualnych darów. Pewien dochód przynosił także dom (półpensjonat) w Zakopanem.
Praca charytatywna "zytek" wymagała wiele serca i poświęcenia. Niemało trudu bowiem kosztowało wyszukiwanie pracy dla bezrobotnych, ochrona wyzyskiwanych, wydawanie posiłków (często bezpłatnych) dla wielu głodnych, opieka pielęgniarska i lekarska. Dzięki ludzkiej ofiarności i solidarnemu współdziałaniu Stowarzyszenie zdołało przetrwać II wojnę światową.
Źródło: Bronisław Panek - Krakowskie organizacje charytatywne w latach 1918-1939
Poprzednie zagadki normalnie leżą odłogiem: co do innego bakteriologa Jitka i Nadjamfotos sugerowały a to Orłowskiego a to Pinkusa a to Grossa, aż wreszcie taż sama, niezawodna Nadjamfotos wpadła na Odona Bujwida, co do którego obiecuję sobie od dawna, że go dokładnie któregoś miesiąca "obrobię", tak mnie ta postać fascynuje.
Reszta pytań pozostała bez odpowiedzi, ale Wam to wybaczam, bo trzeba było okna myć, ja rozumiem :) Teraz już pomyte, świąteczne kiełbasy, jaja i chrzany zjedzone, normalnie bida z nędzą... może ktoś jeszcze spróbuje na nie odpowiedzieć...
Póki co, daję też nowe.
KIM BYŁA PATRONKA STOWARZYSZENIA?
JAKIE SĄ JEJ ATRYBUTY?
JAK NAZYWAŁA SIĘ NAJBARDZIEJ ZNANA CZŁONKINI KRAKOWSKIEGO STOWARZYSZENIA ŚW.ZYTY?
GDZIE MIESZKAŁA?
GDZIE SPOCZYWAJĄ JEJ SZCZĄTKI?
KIM BYŁA WSPOMNIANA W TEKŚCIE ADELA DZIEWICKA? KIM BYŁ JEJ MĄŻ, A KIM OMAL NIE ZOSTAŁ?
KIM BYŁ RÓWNIEZ WSPOMNIANY WŁODZIMIERZ LEDÓCHOWSKI? KOGO MIAŁ W RODZINIE?
I klasyczne pytanie, gdy mowa o służących w Krakowie: GDZIE BYŁ SWOISTY TARG NA SŁUŻĄCE?
Oczywiście zaraz nam przychodzi na myśl Hanka z Moralności pani Dulskiej, ale to przecież wcale nie była krakowska służąca, prawda?
Na zdjęciu pięknie zwieńczony wykusz jednej z kamienic przy ul. Radziwiłłowskiej.
Inni zdjęcia: Idealista downwardspiralŚlepowron slaw300:) dorcia27001412 akcentovaWIOSENNIE I RÓŻOWO xavekittyxLune chasienkaZnaki judgafZachód nad Okęciem bluebird11... maxima24... maxima24