Żeby nie było, sweet focia na Daniszewskim winklu by Szczepan.
Tak na chill:
http://www.youtube.com/watch?v=lKmx0FZay64
Heloł.
Ostatnie dni jakie były, każdy wie. Cały czas tylko mróz i mróz. Terenia od dwóch tygodni stała w garażu, ostatni raz przepalona jakiś tydzień albo dalej temu.
Tak więc, skoro tylko termometr pokazał na drugą kreskę powyżej zera, pierwsze, co zrobiłem po powrocie ze szkoły to... Kurde. Po pierwsze to zjadłem parę ciastek z Kauflandu. Później podpiąłem akumulator, co by się trochę podładował.
Następnie polazłem do garażu podpiąć gada. Tam leżała jeszcze paczka chipsów z ostatniej posiaduszki (Polecam Lecha Premium z limonkowym Crazy Wolfem). Podpiąłem ten nieszczęsny akumulator. Terenia odpaliła za pierwszym kopnięciem. Aż byłem w szoku :o Razem ze Szczepanem stwierdziłem, że pojedziemy na winkiel. A Zielu ze Ćwoxem dali ciała bo nie mieli czym przyjechać :(
I teraz najciekawsze. Dawno nie czułem się tak dobrze podczas jazdy. Słońce, bezchmurne niebo, i dobra (ww.) muzyka w słuchawkach sprawiały, że jazda nabierała niesamowitego klimatu. Do tego jeszcze spokojnie, czwartym biegiem nie rozpędzając się zanadto(no dobra, pozdro Robercie zamykający licznik w Bakim xD), można było rozkoszować się okolicznymi widokami i samą jazdą. Trochę dziwnie to wygląda, kiedy na polach leży jeszcze dość sporo śniegu... A że czasem przeszły mnie z zimna drgawki, to cóż. Bywa.
Chwilę się posiedziało, zrobiło parę zdjęć i poprawiło kable przy aku (tak tak, nie chce mi się tego zrobić raz a porządnie). Szkoda, że od razu za zakrętem suchego asfaltu prawie nie ma, a połowa zakryta jest śniegiem... Nie można zaszaleć.
Później do Ziela. Śmiesznie wygląda w tej nowej kurtce xD Czekać, tylko, aż Maciej to ujrzy <ok>
Z Cumsiorowa prosto do domu. Zimno już było.
Wybacz Kasiu, że nie poszedłem z Tobą na piwo, ale chyba mnie rozumiesz :)
Oprócz tego nie mam nic ważniejszego do napisania. Wybaczcie.